Po drugiej stronie wrót: Zacznijmy od tego

Pierwszego dnia szkoły można było przynieść zabawki.
Syn mojego kolegi zabrał ludziki Lego. Bawił się nimi z innymi dziećmi.
Po jakimś czasie jednego brakowało. Potem kolejnego.
Nie wiadomo, co dokładnie się z nimi stało.
I chyba właśnie dlatego ta historia jest ciekawsza niż rozmowa o tym, czy ktoś coś zabrał.

Dziecko może z niej wyciągnąć znacznie ważniejsze pytanie: „Komu mogę zaufać?”
Tylko że ja dodałabym jeszcze jedno: „I w czym?”

W dorosłym świecie też przecież nie dzielimy ludzi na tych, którym ufamy, i tych, którym nie ufamy.
Mogę ufać komuś na tyle, żeby opowiedzieć mu o swoim pomyśle. Nie muszę od razu oddawać mu decyzji o całym projekcie.
Mogę dać komuś dostęp do części informacji. Nie muszę dawać dostępu do wszystkiego.
Mogę lubić człowieka, dobrze się z nim bawić, pracować i nadal nie powierzać mu czegoś, czego nie chcę stracić.

Z dziećmi łatwo wpaść w dwa skrajne komunikaty: „Ufaj ludziom.” albo: „Uważaj na wszystkich.”
Tylko że dorosłe życie rzadko działa w ten sposób.
Ufamy komuś w jednej sprawie, a w innej jesteśmy ostrożni.
Dajemy komuś więcej odpowiedzialności, kiedy widzimy, jak poradził sobie z mniejszą.
Nie dlatego, że zakładamy złe intencje.
Po prostu zaufanie nie musi oznaczać: „Masz dostęp do wszystkiego, co jest dla mnie ważne.”
Może oznaczać: „Zacznijmy od tego.” I zobaczmy, co wydarzy się dalej.

Mądrych liderów najpierw trzeba wychować…


Wiele pytań, które pojawiają się podczas tworzenia Kyre, zostaje ze mną znacznie dłużej niż sama scena w książce.
Czy dziecko powinno zawsze przestrzegać zasad?
Co właściwie znaczy przygotować je na przyszłość, której sami jeszcze nie znamy?
Czy zależy mi, żeby mój syn dużo czytał – czy raczej, żeby miał o czym myśleć, kiedy zamknie książkę?
Z takich pytań powstaje „Po drugiej stronie Wrót”.
To moje teksty o synu, technologii, decyzjach i sprawczości. Czasem zaczynają się od rozmowy z moim dzieckiem. Czasem od sytuacji, którą przeczytałam lub usłyszałam. Czasem od czegoś, co wydarzyło się podczas spotkania z dziećmi.
To mój osobisty zapis tego, czego chciałabym nauczyć syna – i czego sama nadal uczę się jako dorosła.